Wspomnienie seminarium nt. finansów

Zastanawiałeś się kiedyś czy można spędzić 3 dni, na niemalże 12 godzinnych wykładach wraz z ćwiczeniami, w towarzystwie blisko 1600 osób? Otóż można! Nie tylko jest to wykonalne, ale po zakończeniu zadajesz sobie pytanie „To już wszystko?” i chcesz więcej!
Jeśli nie było Cię tam, lub nie słyszałeś od znajomych, to mówię o wydarzeniu z serii Millionaire Mind Intensive, czyli Umysł Milionera. Opisywana tutaj edycja odbyła się w dniach 17-19 października br. w Warszawie. Czym jest MMI? To seminarium stworzone przez T. Harva Ekera, milionera, który zbudował swoją fortunę od samych podstaw. Umysł Milionera pozwala wyzbyć się ograniczających przekonań na temat pieniędzy, podpowiada jak nimi zarządzać, odkrywa przed Tobą powody, dla których chcesz być bogaty, przybliża ideę pasywnego dochodu i uczy jak ruszyć w drogę do finansowej wolności.

Pieniądze zawsze budzą emocje

Powodowany euforycznymi i nieraz tajemniczymi opowieściami, które słyszałem od uczestników poprzednich edycji, postanowiłem osobiście doświadczyć zasłyszanych przeżyć. Nie zawiodłem się. Od samego wejścia do hali, w której odbywało się to wydarzenie, czuć było podniosłą atmosferę. Bez patosu, ale z wyraźną nutą wyjątkowości i oczekiwania na to co ma się za chwilę wydarzyć. W końcu, przez 3 bite dni, ludzie sukcesu, wolni finansowo, gotowi byli nauczać na temat pieniędzy wszystkich zebranych. Każdy, kto zjawił się na MMI, wyczekiwał tej wiedzy. Marzenia o osiągnięciu finansowej niezależności stanowiły tym samym jedną z głównych motywacji uczestników, do wzięcia udziału w tym wydarzeniu. Dla niektórych, była to kolejna edycja. Z licznych rozmów dowiedziałem się, że wiedza, to jedno po co tam przybywają, a „naładowanie baterii” i kontakty biznesowe, to drugie. Wyobraź sobie – 1600 osób, w tym przedsiębiorcy, ludzie finansowo niezależni, pasjonaci samorozwoju i ludzie ciekawi nowych idei oraz samych siebie. W takim doborowym gronie można poznać prawdziwie fascynujące osoby i wspólnie sięgać po swoje marzenia! Może nie wszystkie te znajomości zaowocują konkretną współpracą biznesową. Zostaną więc kontakty z ludźmi z całego kraju i świadomość, że w Polsce jest masa osób chcących od życia więcej, chcących zmieniać na lepsze swoje życie i wpływać tym samym na innych! Czyż to nie wspaniałe, że wbrew pozorom, nie wszystko musi kręcić się wokół pieniądza? Mnie to ogromnie cieszy :)

Drugą siłą MMI jest niepowtarzalna energia generowana przez prowadzących, ekipę obsługi i wreszcie samych uczestników. Tłum bawiący się na hali, przybijający sobie „piątki”, wzajemnie się motywujący i pełen pozytywnego nastawienia zbudował w ów weekend niepowtarzalną atmosferę! Ilość pozytywnej energii, która została tam wytworzona była nieprawdopodobna! Energia ta otacza Cię, przenika na wskroś i zdaje się, że niemal na poziomie komórkowym, zespaja się z Twoim ciałem i duszą! Otrzymałem tam niebywały zastrzyk mocy i radości :) Ona się udziela każdemu kto wejdzie na to seminarium.

W trakcie tych zajęć jest również czas na silne lecz ciche emocje – na zadumę tak głęboką, na spojrzenie w siebie tak wnikliwe, że łzy w oczach rodzą się same. Ludzie, nie wstydząc się swych uczuć, przełamują w ten sposób swoje ograniczenia i pozbywają się ciężarów, które powstrzymywały ich w osiąganiu wielkości.

Kwestie organizacyjne

Muszę przyznać, że organizatorzy po mistrzowsku rozwiązali logistykę tego przedsięwzięcia. Biorąc pod uwagę liczbę uczestników, członków obsługi, wystawców i pracowników cateringu, ludzi była cała masa. Jednakże nikt nikomu nie przeszkadzał. Miejsca było tak dużo, że nawet rozchodząc się po sali, na potrzeby niektórych ćwiczeń, czy relaksując się w czasie przerw, nikt nie miał prawa czuć, że jest mu ciasno bądź duszno. Nie zagłębiając się w szczegóły, podziwiam ich pracę. Obserwowałem jak sprawnie przebiega tak duża impreza i jest to fascynujące. Duże brawa także, dla zespołu obsługi, który składał się z wolontariuszy. Bez nich całe seminarium nie przebiegło by tak sprawnie.

Czy warto? Warto!

Oj, przecież, że tak :) Rozwój swojej wiedzy w zakresie finansów jest wielce kuszący. Przynajmniej dla mnie. Poznanie technik pozwalających pozbyć się ograniczeń w kwestii pieniędzy, również. To jednak tylko wartości, które są oferowane na afiszu tego wydarzenia. Co mnie urzekło najbardziej, to emocje jakich doświadczyłem. Wzruszenia jakie przeżyłem i których byłem świadkiem. Cudowna energia udzielająca się wszystkim i niosąca nas długo dłużej niż tylko przez te 3 dni. Poziom radości wśród uczestników, morze uśmiechniętych twarzy. Rzadko można doświadczać tylu rozradowanych Polaków na raz – choć statystyki idą ku lepszemu :) Do tego dodajmy rozmach przedsięwzięcia i profesjonalizm wykonania. Jest się od kogo uczyć.
Niebywałe wrażenie robią na mnie trenerzy współpracujący z T. Harvem Ekerem. Ich charyzma i umiejętność porwania tłumu imponują mi. Co więcej, stosując jasny przekaz są w stanie wywołać tak mocne stany emocjonalne u setek osób. Patrząc na nich i słuchając czujesz, że traktują Cię jak znajomego, z którym dzielą się porywającą ich wiedzą. Jestem pod wrażeniem! Nadal, ciągle i nieustannie. Otwarcie przyznam, że nie mogę się doczekać kiedy ja będę przemawiał w ten sposób, do takiej liczby słuchaczy :)

Wpływ otoczenia na rozwój człowieka

Każdy człowiek osadzony jest w jakiejś społeczności. Czy to mniejszej, czy większej, hermetycznej, czy bardziej otwartej na innych ludzi. Społeczności tworzącej bliskie więzi między jej członkami, bądź pozostawiającej ich niemal samych sobie i wreszcie hamującej rozwój przynależnych do niej ludzi lub w znaczący sposób wpływającej na ich wzrastanie. Oczywiście to tylko kilka przykładów. Każda zbiorowość posiada przecież swoje cechy i w unikalny sposób wpływa na swoich członków. Z tego miejsca chcę przyjrzeć się tym dwóm ostatnim cechom. Wskażę ci jaką moc i możliwości daje kontakt z grupą świadomych, mądrych i dobrych ludzi, którzy postanowili by ich życie było ponadprzeciętne. Dla kontrastu, przedstawię sytuację przeciwną, w której blokowane są aspiracje jednostki, która kierowana jest zgodnie z wolą grupy i nie stwarza się szans na wyjście poza utarte w takiej zbiorowości schematy.

Jak to wygląda kiedy dorastamy

Rozwój człowieka mocno oparty jest na interakcjach z innymi ludźmi. Dzięki temu uczymy się określonych zachowań i przyswajamy wiedzę oraz doświadczenia naszej społeczności. Zatem powstaje pytanie, czy mamy wpływ na otoczenie, w którym dorastamy? Tym samym, czy otoczenie kreuje nas i nasz los, czy też my tworzymy sami siebie i swoją przyszłość? Uważam, że można zgodzić się z obydwiema koncepcjami, ale nie stawiam ich sobie na równi.

Od naszych narodzin do okresu nastoletniego palmę pierwszeństwa oddaję środowisku, w którym dorastamy. Związane jest to z naturalnym, ogromnym znaczeniem rodziców w procesie wychowania nowo narodzonego dziecka. Przekazują nam cały system zachowań oraz wartości, które wyznają, tworząc tym samym zestaw reguł i odniesień, poprzez które postrzegamy świat. Oczywiście w każdej rodzinie i społeczności, te standardy różnią się od siebie co sprawia, że rozwój każdego młodego człowieka odbywa się w innym środowisku psychologicznym.

Dorastając, patrzymy na nasze otoczenie dokonując interpretacji swoich spostrzeżeń. Wynik tych przemyśleń oraz działania przez nas podejmowane, z jednej strony służą zaspokojeniu naszych potrzeb, a z drugiej, zaspokojeniu potrzeb i oczekiwań środowiska, z którego się wywodzimy. Niekiedy wymogi płynące z naszego otoczenia są jasno sprecyzowanymi zakazami lub nakazami. Czasem jednak, są one mocno ukryte i wyrażają się w subtelnych sugestiach, naciskach tudzież w formach emocjonalnego wręcz szantażu. Dopóki intencje otoczenia są prawe i ich celem jest wzmocnienie młodego człowieka, wyposażenie go w niezbędną wiedzę, świadomość i poczucie siły do wejścia w dorosłe życie, to nie ma problemu. Umożliwienie dziecku przejścia przez życie wybraną przez niego drogą jest jednym z większych darów jakie mają rodzice, i rodziny w ogóle, dla swoich potomków. Przecież nikt nie rodzi się po to żeby być potem jawnie czy podstępnie sterowanym. To jest złe i nie zgadzam się z tym.

Otoczenie niesprzyjające rozwojowi

Niestety takie sytuacje mają miejsce. Niektóre zbiorowości mocno i sugestywnie narzucają swoją wolę przynależącym do nich członkom. Blokują wyjście ze społeczności. Nie tylko w rozumieniu fizycznym, poprzez opuszczenie dotychczasowego miejsca życia, ale także w rozumieniu psychicznym. Mam tu na myśli kurczowe trzymanie się stałych, narzuconych reguł, poglądów i spojrzenia na świat. Ludzie w takich grupach boją się otwarcia na wszystko co nowe, nieznane. Nie chcą pokonać bariery swojej strefy komfortu i pozostają w bezpiecznym, znanym im schemacie myślowym i ideowym. Tą samą obawą zarażają pozostałych członków społeczności. Tłumione są również wszelkie próby zmian, jakie niektórzy członkowie grupy chcą wprowadzić. Często pomysłowość młodych ludzi, ich wrodzona ciekawość i możliwość kontaktu z błyskotliwymi ideami stanowi, w rozumieniu starszych osób, wymysły i zagrożenie. Zagrożenie nie tyle dla całej zbiorowości, co właśnie dla tych, którzy ośmielają się wydostać z ogólnie przyjętego wzorca zachowań i wzorca myślowego. Oczywiście rzecz się tak przedstawia w mniemaniu starszych członków społeczności. Wygląda to tak, jakby cała grupa wiedziała lepiej co ma robić i myśleć każda z osób wchodzących w jej skład. Paranoja!

Często taki scenariusz odgrywa się w ramach rodziny. Rodzice, mając na uwadze swój rodzicielski autorytet, uzurpują sobie prawo do sterowania swoimi dziećmi. Tłumaczą się tym, że chcą dla nich dobrze i chronią je przed niebezpieczeństwami czyhającymi w świecie. Na pewno jest w tym trochę uzasadnionego lęku o dziecko, bo każdy rodzic powinien żywić w sercu obawę o swoje pociechy. Niemniej jednak nie usprawiedliwia to sterowania ich losem. Wydaje się, że taka postawa wynika z obaw jakie męczą samych dorosłych. Przenoszą je potem na dzieci stosując zestaw surowych zakazów i nakazów.

Dyktując dziecku raz po raz jak ma postąpić odbiera się mu możliwość doświadczania życia. Wrzuca się go w ustalone ramy, buduje w jego świadomości gotowe przekonania. O ile te słuszne i powszechne, pozwalające np. odróżnić dobro od zła, są niezbędne, jako składowa każdego procesu wychowania, to ingerowanie w każdą dziedzinę życia dziecka i budowanie jego świata na własną modłę jest wyrządzaniem mu wielkiej krzywdy. Nie można decydować za dzieci zwalniając ich tym samym z myślenia i doświadczania. Nasze życie jest na tyle ciekawe i pełne mądrości, na ile własnych doświadczeń zdobędziemy. Pozwólmy dzieciom popełniać błędy i nauczmy ich pobierać z tych błędów naukę. Mądrość rodzica nie leży po stronie zbudowania dziecku życia i poprowadzenia go przez nie. Mądrość rodzica leży w nauczeniu dziecka życia świadomego, podejmowania mądrych wyborów i wyciąganiu wniosków z błędnych decyzji.

Jak wcześniej wspominałem, podobne mechanizmy zaobserwujemy w grupach rówieśniczych, mniejszych społecznościach, grupach sformalizowanych bądź nie, a nawet w dużych zbiorowościach. Myślę, że każdy zetknął się z opisanymi wyżej przypadkami. Jak się czujesz kiedy inni ludzie dyktują Ci co masz robić? Przypomnij sobie proszę taką sytuację. Bez względu na to czy dotyczyła Ciebie, czy kogoś Ci znanego. Jakie to w Tobie budzi uczucia, jakie emocje temu towarzyszą? Kiedy ja chcę odpowiedzieć na takie pytanie, to odczuciem jakie przede wszystkim we mnie się rodzi jest dyskomfort. Nie czuję się dobrze w sytuacji, w której próbuje się mną sterować. Co więcej, czuję się fatalnie w otoczeniu, które hołduje kompletnie innym wartościom niż moje. Uważam się za człowieka elastycznego, tolerancyjnego, umiejącego się dostosować do sytuacji. Niemniej jednak różnica na poziomie wartości jest dla mnie zbyt zauważalna i mnie męczy. Wychodzę z takich środowisk.

W jakim środowisku żyjesz?

Jakie jest Twoje otoczenie? Jakimi wartościami kierują się ludzie, z którymi spędzasz swój czas? Pamiętaj, że istotne jest też co Ty nosisz w sercu. Być może nie czujesz potrzeby zmian, ale zastanów się jednak nad środowiskiem w jakim żyjesz. Dlaczego? W moim przekonaniu nasze otoczenie może nas ściągać w dół albo sprawiać, że się rozwijamy i wznosimy się na wyżyny. Jest też trzecie wyjście, w którym nic się nie zmienia. Czyli otaczający nas ludzie oddziałują na nas w sposób neutralny. Taki stan również uważam za negatywny gdyż jak mówi starożytna maksyma – non progredi est regredi, nie posuwać się naprzód to cofać się. Oznacza to tyle, że stojąc w miejscu i nie rozwijając się, tracimy, cofamy się w stosunku do tych, którzy idą dalej i dokonują znaczących zmian w swoim życiu.

Mając zatem dwa światy – ten, który hamuje nasz rozwój i ten wspierający, popychający nas ku lepszemu – wyznaj teraz przed sobą, który z nich jest Twój. Jeśli Twoje otoczenie Cię nie docenia, nie szanuje i nie wierzy w Ciebie, to zmień otoczenie. Być może ludzie, w kręgu których się obracasz, ograniczają Twój rozwój? Jeśli wyśmiewają Twoje marzenia i powątpiewają w Twój sukces, to nie pozwalają Ci rozwinąć skrzydeł. W zastępstwie zapewne radzą Ci skupić się na przyziemnych sprawach, powszechnych i standardowych zajęciach, byle byś nie myślał o „tych szalonych pomysłach, których nigdy nie osiągniesz”. Kiedy opowiadasz o swoich planach i marzeniach, jaką reakcję otrzymujesz? Słyszysz żebyś się za to nie brał, bo się nie nadajesz? Nikt nie może ze 100% pewnością powiedzieć, czy się nadajesz lub nie do tego by spełnić swoje marzenie! Tylko Ty możesz to zrobić! Jesteś jedyną osobą, która w drodze do swojego celu może z głębi duszy powiedzieć „Mogę to zrobić” bądź „To nie dla mnie, nie czuję tego”. Zmień otoczenie, które odwraca Twoją uwagę od Twoich marzeń. Zmień otoczenie, które Tobą steruje i w najróżniejszy sposób robi co może byś funkcjonował pod ich dyktando. Jesteś odpowiedzialny za swoje życie – Ty i nikt inny. Podobnie rzecz się ma, kiedy środowisko, w jakim żyjesz, w żaden sposób nie stymuluje Cię do rozwoju. W takim przypadku, Twoja tytaniczna praca nad sobą i nad osiągnięciem swoich celów, również może spotkać się z negacją lub z obojętnością. W każdym razie, nie znajdując zrozumienia u najbliższych osób, możesz zacząć powątpiewać w sens swych działań. Czy warto? Znajdź więc inspirujących ludzi.

Niekoniecznie stosujmy politykę grubej kreski

Zdaję sobie sprawę, że niekiedy porzucenie swojego dotychczasowego środowiska jest niemożliwe, bo tworzący je ludzie, to nasza najbliższa rodzina. Przede wszystkim, w takiej sytuacji nie można się poddać i zrezygnować ze swojej wizji przyszłości. Należy zatem uodpornić się na negatywne nastawienie bliskich nam osób i uparcie dążyć do swego. Z czasem oni zaczną dostrzegać, że nie mieli racji. Dobrym pomysłem jest znalezienie ludzi, którzy będą Cię wspierać i motywować – jako równowaga dla stanu rzeczy, który znasz. Jeśli negatywni, ciągnący Cię w dół ludzie to Twoi znajomi, to nie ma żadnego problemu żeby dokonać zmiany. W końcu znajomych i przyjaciół wybieramy sami. Zostaw takie otoczenie i poznawaj światłych, mądrych ludzi, którzy dodadzą Ci sił do rozwoju i realizacji marzeń. Może być też tak, że bliskie Ci osoby, nie potrafią Cię wesprzeć w Twoich dążeniach, ale są dla Ciebie cenne z innych powodów. Warto się zastanowić przed zmianą otoczenia, czy porzucamy je na dobre, czy też jednak dostrzegamy w nim jakieś walory. Pamiętać należy jedynie, by nie przeszkadzało nam ono we wzrastaniu, w zrealizowaniu naszych marzeń i stania się takim człowiekiem jakim chcemy być.

Wspierające otoczenie

Budując swoje szczęście i życie jakiego pragniesz, szukaj ludzi dobrze do Ciebie nastawionych. Niech to będą osoby pełne energii, życia, chcące się rozwijać i doskonalić. Takie, które potrafią dzielić się z innymi swoim czasem, wiedzą i dobrym słowem. Szukaj ludzi oddanych idei, w myśl której w każdej relacji należy postępować tak, aby obie strony były wygrane. We wspierającym środowisku nie ma miejsca na zwycięstwo jednej osoby kosztem drugiej. Działa się w taki sposób, aby każdy zyskał.

W ostatnich czterech tygodniach miałem wielką przyjemność uczestniczyć w dwóch warsztatach prowadzonych przez Tadeusza Niwińskiego. Atmosfera jaka panowała przez całe dnie była wręcz magiczna! Idealnie sprzyjała nauce, rozwojowi i poznawaniu siebie samego. Przez cały czas trwania zajęć, jak i poza nimi, otrzymywałem od uczestników niebywałe pokłady dobrej energii, wsparcia, zrozumienia i zachęty do dalszego podążania obraną przeze mnie drogą. Pomimo tego, że warsztaty trwały od godziny 9:00 rano do 18:00 wieczorem, przez 4 dni pod rząd i zmęczenie było naturalnym stanem, to nie chciałem żeby to się kończyło :) Czułem, że jestem we właściwym miejscu i z właściwymi ludźmi. Uczyliśmy się od siebie wzajemnie i wzmacnialiśmy nasze zdolności poprzez budujące słowa i zachętę do nieustannej pracy nad swoim rozwojem i marzeniami. Ilość zapału i pozytywnej energii jaką dostajemy na takich warsztatach jest tak nieprawdopodobna, że jeszcze długo potem jesteśmy na wznoszącej fali.

Polecam znalezienie podobnych ludzi i wejście w tak motywujące środowisko. Zbuduj wokół siebie grupę pozytywnych ludzi, szukających odpowiedzi i rozwiązań zamiast narzekania. Czerp z ich wiedzy i doświadczeń i buduj lepszego siebie. W takim środowisku odkryjesz w sobie emocje i wartości, o które być może się nie podejrzewałeś. Rozwijając się w przyjaznym otoczeniu będziesz wzrastać szybciej i z większą świadomością. Oczywiście samo otoczenie nie zrobi nic za Ciebie. Ty jesteś odpowiedzialny za swoje życie i to od siebie musisz wymagać najwięcej. Niemniej jednak, wśród odpowiednich ludzi i przy dużym udziale własnych chęci i pracy, sięgniesz swego człowieczeństwa i zrozumiesz kim jesteś. Co więcej, łatwiej Ci będzie odkryć swoją misję życiową i dowiedzieć się co możesz dać z siebie światu.

Zmierzam do tego, że biorąc odpowiedzialność za siebie, za swoje życie, nie musimy tkwić w szkodliwym dla nas środowisku. Sami kreujemy swoją przyszłość i dziś jest najlepszy dzień na to aby zacząć ją budować wg naszego pomysłu. Obudź się więc i rozejrzyj. Jakich ludzi masz w swoim otoczeniu? Jeśli dzięki nim nie wzrastasz, to skieruj swoją uwagę na osoby, które będą Cię wspierać, motywować i dawać Ci praktyczną informację zwrotną. Porzuć stare nawyki i wyzbądź się ograniczających Cię przekonań. Poznaj siebie, zrozum swoje potrzeby i nazwij je. Pozwól sobie na marzenia i stwórz plan do ich realizacji. Ciesz się wsparciem, akceptacją i miłością środowiska, które sam wybierzesz. Bądź nowym sobą i ruszaj by przeżyć życie wg TWOJEGO planu.

To jest apel do wszystkich. Ja również biorę sobie to do serca :)